Dnia 19 marca 2016 r. Kościół  Powszechny obchodzi uroczystość św. Józefa - Oblubieńca NMP. Tego dnia do najpiękniejszego polskiego Sanktuarium św. Józefa licznie przybyli czciciele milczącego Cieśli, członkowie bractwa św. Józefa, czy imiennicy Opiekuna Mesjasza. Zapełnili lazurowe ławki śląskiej Sykstyny, aby o 12 uczestniczyć w Eucharystii, której przewodniczył ks. Prałat dr Józef Lisowski, kanclerz LKB.

Józefie, niech ciebie sławi całe niebo

I świata mieszkańcy składają Ci hołdy,

Bo Ty zasłużyłeś, aby czysty węzeł

Połączył Ciebie z Maryją.

Przed wiekami tymi słowami hymnu Misces gaudia fletibus cystersi w nieszpory sławili imię św. Józefa. Lecz w Krzeszowie kolejnego jego wersy spojono z barwnikami na palecie mistrza Willmanna, który swym mistrzowskim pędzlem przenosił je na mokry tynk ścian świątyni. Zastygłe w barokowych polichromiach wywoływały swego rodzaju emocjonalny wstrząs u członków bractwa, gdy ich wargi głosiły chwałę Opiekuna Chrystusa. Konfraternia św. Cieśli narodziła się w Krzeszowie niemalże przed 350 laty - 19 marca 1669 r. Stanę się jakby rosą dla Izraela, tak, że rozkwitnie jak lilia (Oz 14, 6) - w Krzeszowie opat Bernard Rosa zasadził lilię św. Józefa, która rozkwitła na całą Europę, mając ponad 100 tysięcy białych kwiatów. Pożoga sekularyzacji obróciła w popiół jej liczne pędy, lecz ten popiół tylko użyźnił ziemię, bo w 1995 r. odrodziła się w diecezji legnickiej.

W 2016 r. około 30 członków konfraterni modliło się wraz parafianami i pielgrzymami pieśnią wdzięczności wielbiąc Pana wiecznie za wielką łaskę Wcielenia. O 11.30 rozbrzmiewała koronka do św. Józefa, a pół godziny później rozpoczęła się Eucharystia. Mszy św. przewodniczył solenizant ks. Prałat dr Józef Lisowski. Homilię wygłosił Proboszcz i Dziekan ze Świerzawy Ks. Józef Wojtaszek. W niej podkreślał znaczenie św. Józefa w historii zbawienia, ale również jako opiekuna Chrystusa i głowę św. Rodziny. Jego słowa spójnie łączyły się z myślą opata Bernarda Rosy, ukazującego Świętą Rodzinę jak Trójcę Stworzoną, która powiązana miłością wzajemną wspólnie podąża do Boga.

Tego dnia uczestnicy również klęknęli przed Najświętszym Sakramentem, u tronu Łaskawej Pani, aby modlić się Koronką do Bożego Miłosierdzia. O niezwykłym miłosierdziu, jakiego dostąpił św. Józef pamiętają wersy Misces gaudia fletibus:

Dla innych wybranych śmierć jest bramą chwały,

Gdy wchodzą do raju, by cieszyć się Panem;

Lecz Ty już na ziemi oglądałeś Boga

Tak wyróżniony przez Niego.

 K.M. 


 Kazanie w Krzeszowie 19 marca 2016 roku

Drodzy Bracia  w  Kapłaństwie, Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie Panu, Bractwa św. Józefa, Panowie i Panie noszący Imię św. Józefa oraz wszyscy zgromadzeni w kościele św. Józefa w Krzeszowie.

     Obchodzimy dziś uroczystość św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny. Dziękujemy Bogu Ojcu za dar św. Józefa.  Choć przeżywamy czas Wielkiego Postu, śpiewaliśmy radosne „Chwała na wysokości Bogu”, a przy ołtarzu pojawiły się kwiaty.  To wszystko przypomina nam, jak wielki to Święty i choć na kartach Pisma św. nie znajdujemy ani jednego jego słowa, On swoim życiem uczy nas wiary i zawierzenia Bogu we wszystkim, obrony życia i rodziny, zachowania Bożych przykazań i odnajdywania zagubionego Boga.

Popatrzmy zatem moi Drodzy przez chwilę i rozważmy tajemnicę życia świętego Józefa. Czego on nas dziś uczy? Oto w życie św. Józefa niespodziewanie wkroczył Bóg i ten milczący Święty uczy nas, jak się mamy zachować, gdy w nasze życie wkracza Bóg.

Znamy już z kart Pisma Świętego takie przypadki wkroczenia w życie człowieka Boga i znał je także św. Józef.

      W życie Abrahama w Starym Testamencie wkroczył Bóg i kazał mu iść do nowej ziemi. Nakazał opuścić najbliższych i rodzinny kraj i udać się w nieznane do ziemi Kanaan. Ten sam Bóg dał mu w starości syna, a potem zażądał od niego, by złożył Mu go w ofierze na górze Moria. Jakże to dramatyczne wkroczenie Boga! Znał też św. Józef losy Mojżesza, wkroczenie Boga w jego życie. Bóg wezwał go od żony i syna z domu Jetry i posłał go, by wyprowadził naród żydowski z niewoli egipskiej. Mojżesz posłuchał i poświęcił dla Boga resztę swego życia, tułając się z niewdzięcznym ludem czterdzieści lat po pustyni.

A jak to było w życiu świętego Józefa? Przeżywa wielką radość, bo na drodze swego życia spotkał piękną Miriam – Maryję, dar od Boga. Ciężko pracuje, by przygotować dla niej dach nad głową, zapewnić bytowe warunki.  Zapewne snuje plany na przyszłość czekając na tę chwilę, kiedy w pół roku po zaślubinach, zgodnie z prawem żydowskim. zamieszkają razem.  A tu zaskoczenie: Ona jest brzemienna, nosi w sobie Jezusa, ale On jeszcze nie wie o tym, że to Jezus, obiecany Zbawiciel.  Nie rozumie tego stanu, zadręcza się i nie wie jak się zachować. Jest przekonany o Jej niewinności, więc postanawia potajemnie ją opuścić, wziąć niejako winę na siebie, niech jego ludzie wytykają palcami. I wtedy znów Bóg wkracza w Jego życie, „zabiera” mu ukochaną Miriam, ale we śnie wszystko mu wyjaśnia i poucza: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki, bo Ona nosi w swoim łonie Jezusa, Syna Bożego, obiecanego w raju Zbawiciela ludzkości.

Kochani! I dziś często Bóg wkracza w życie współczesnego człowieka, czasem, patrząc po ludzku, bardzo boleśnie, jak wkroczył w życie tylu naszych rodzin, choćby w ostatnich latach w czasie powodzi, jaka niektórych dotknęła w naszej ojczyźnie. Stracili wszystko, cały dorobek życia, a czasem i najbliższych.  Także i w naszych czasach często Bóg wkracza w nasze życie, czasem bardzo boleśnie, przez różne doświadczenia, dramaty osobiste i rodzinne po to, aby zawrócić nas ze złej drogi i umocnić naszą wiarę. W takich trudnych momentach życia uczy nas św. Józef całkowitego zawierzenia Bogu. Nie stawiajmy wtedy Bogu głupiego pytania: „Dlaczego? Dlaczego to ja, dlaczego mnie to spotyka, za co?” Ale, jak św. Józef, sami zaufajmy Bogu i innym w tym zaufaniu pomagajmy.

    W tym naszym rozważaniu o św. Józefie trzeba nam powiedzieć, że św. Józef stał się obrońcą życia Syna Bożego. Był też głową rodziny i domu, w którym wyrastał Syn Boga Ojca. Kiedy Herod wypowiedział walkę Bożemu Synowi i wydał na Niego wyrok śmierci, wtedy na Boże wezwanie: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu św. Józef dla ratowania życia Dziecięcia przez kilka lat stał się wygnańcem i banitą na obcej ziemi.  Wszystko znosił i poświęcał dla ratowania życia, zagrożonego życia. Nie zawiódł Jezusa i Jego Matki. Jan Paweł II nazwał św. Józefa „pierwszym obrońcą życia”, bo uciekając do Egiptu, ocalił dziecko przed rzezią Heroda. Nie bez powodu nazywany jest w litanii „postrachem duchów piekielnych”

     A dziś? W ostatnich czasach na oczach świata dokonywano zbrodni ludobójstwa, a możni tego świata milczeli, by nie drażnić tyranów i nie stracić tam swoich interesów często brudnych, nieuczciwych.  W krajach islamskich morduje się codziennie ludzi tylko z tego powodu, że są chrześcijanami – a świat polityki, media o tym milczą. W świetle bezbożnego prawa zabija się nienarodzone dzieci, jak ostatnio głośno o tym było w Warszawie a feministki wołają mocnym głosem, coraz mocniejszym – pozwólcie nam decydować o życiu lub śmierci dziecka.  Politycy dziś  wprowadzają prawo do zabijania ludzi chorych i starych. Stosują eutanazję jako dobro dla cierpiących ludzi.

     Kto stanie dziś w obronie zagrożonego życia, rodziny?  Święty Józef uczy nas, jak tworzyć dom. On był twórcą prawdziwego domu. Dzięki jego trosce i pracy Jezus miał dom i w drodze do Egiptu i tam na wygnaniu.  Miał przybranego ojca, miał Matkę – był więc u siebie, miał dom. Pomyślimy może, że przecież to było wygnanie, a dom pozostał w Nazarecie, więc nie był u siebie.  Pamiętajmy jednak, że dom to nie tylko budynek. Budynek to mieszkanie, a mieszkanie to jeszcze nie dom. Iluż to ludzi ma wspaniałe wille, duże mieszkania, a tak naprawdę nie ma domu.  I odwrotnie – można mieć bardzo ciasne mieszkanie, a mieć dom, w którym dla wszystkich jest miejsce, nawet dla obcych, dla włóczęgów. Z willi i wielkich, wspaniałych, mieszkań uciekają dzieci, odchodzą mężowie, żony. Z prawdziwego domu nikt nie ucieka, z domu takiego nie odchodzą żony ani mężowie. Do takiego domu się wraca, za nim się tęskni, bo on daje bezpieczeństwo, bo w nim panuje atmosfera życzliwości, miłości i szacunku.

    Święty Józef na każdym miejscu budował taki dom, prawdziwy dom rodzinny. Tą swoją postawą uczy nas, jak my mamy budować domy rodzinne. Szczególnie wtedy, gdy prowadzi Jezusa do świątyni.  Kiedyś, czterdziestego dnia po narodzeniu, zaniósł Go do świątyni, by Go przedstawić Panu. Później, gdy miał lat dwanaście, poszedł z Nim do Jerozolimy na doroczne świętowanie.  Wiedział, co oznacza święto, że to jest dzień Pana. On, zgodnie z przykazaniem, chodził do świątyni. Tak właśnie ojciec buduje dom, gdy z synem czy córką staje przed Panem w dniu świątecznym. Wtedy rodzą się w nich i umacniają najwyższe wartości. Tam uświadamiają sobie cel swojego życia, swoje miejsce w społeczeństwie, w rodzinie.  W tym dniu świątecznym, pojednani z braćmi i otoczeniem umacniają swoje braterstwo i miłość do innych. Przez nich świat staje się wtedy lepszym.  Oto jak należy budować dom rodzinny. Święty Józef uczy nas takiego budowania. Uczy nas, że Dzień Pański, to czas Pana to nie nasz czas.  Dzień Pański to nie weekend. Weekend, to ostatni dzień tygodnia, to sobota, rzeczywiście dzień wolny. Dzień święty nie jest czasem wolnym, to inny czas, to czas poświęcony dla Pana. W tym dniu, w tym czasie jest świętowanie. Święty Józef idąc do świątyni uczy nas, co to jest świętowanie. A gdzie się podziało nasze świętowanie?

     Ty, ojcze, który bierzesz swoje dzieci w niedzielę na zakupy do supermarketów, sam łamiesz Boże przykazanie „pamiętaj, abyś dzień święty święcił”, ale także łamiesz sumienie swoich dzieci, które co innego słyszą na katechezie, a co innego widzą w postępowaniu ojca. Święty Józefie! Głowo Świętej Rodziny i Obrońco Jezusa Chrystusa! Pomóż ojcom naszej parafii, całej naszej Ojczyzny, by, jak Ty, potrafili bronić zagrożonego życia, które jest im powierzone przez Boga.  O Józefie ukochany, bądź wzorem naszych ojców i stróżem naszych rodzin!Trzeba też powiedzieć kochani, że św. Józef jest milczącym nauczycielem.  Na kartach Ewangelii, nie zapisano ani jednego jego słowa.  Jest jednym z najbardziej milczących świętych, nie zapisał ani jednego słowa, a mimo to pozostał nieprześcignionym nauczycielem żywej wiary, konsekwentnej wiary, wiary której nic i nikt nawet pokusy współczesnego świata nie złamią.Święty Józef pokazuje nam też drogę odnajdywania Boga. Ileż to razy w naszym życiu zagubiliśmy Boga, zeszliśmy na manowce. Może czasem nawet szukaliśmy Go, ale nie tam gdzie znaleźć Go można. Może nawet szukaliśmy Go wśród bliskich znajomych, nawet krewnych.  Można i tam, ale w końcu, kto chce Go naprawdę odnaleźć, powinien wrócić do świątyni, do Kościoła. Powracając do świątyni, powracając do regularnego uczestnictwa we Mszy św. w niedzielę i święta odnajdziemy Go, jak św. Józef po trzech dniach szukania Jezusa z Maryją znalazł Go w świątyni.  Myślę, że wiedzą o tym dobrze wrogowie Boga i dlatego burzą świątynie, aby nikt tam nie wrócił i nikt Go nie odnalazł. Aby nie było do czego wracać. Może dlatego zamieniają je na sale kinowe, kluby, czy sale koncertowe?

     I wiele jeszcze moi Drodzy można by powiedzieć o tej wielkiej postaci dnia dzisiejszego. Kościół ukazuje Józefa jako człowieka pełnego cnót (posłuszeństwo, skromność, odwaga, męstwo, cierpliwość, ufność, wiara, pracowitość, wytrwałość, odpowiedzialność i tak dalej). Można sobie pomyśleć, że było mu łatwo, bo od początku towarzyszyła mu Boża pomoc i łaska. Przecież sam Bóg go wybrał, aby opiekował się Jezusem i Maryją. A może myślimy:” - św. Józef, to co innego, a my co innego” I tak biegamy jak w ukropie od jednego zajęcia do drugiego. Czasami nie ogarniamy wszystkiego. Nie radzimy sobie z dziećmi ani ze swoimi słabościami, wciąż nie mamy na nic czasu. codzienne życie przytłacza nas nawałem spraw do rozwiązania.  Kiedy jednak głębiej się zastanowimy, to stwierdzimy, że Józefowi też wcale nie była łatwo. Właściwie od początku miał pod górę. Sprawy, których nie rozumiał na pewno go przerastały.  Co prawda bezgranicznie zaufał Bogu, ale doświadczał takich samych lęków jak my. Też ciężko pracował i często pot zalewał mu oczy. A do tego ta wielka tajemnica, z którą musiał żyć, i ta wielka odpowiedzialność, którą musiał dźwigać na swoich barkach do końca. Patrząc na niego, widzimy, jak trudno jest zrealizować wolę Bożą w swoim życiu. To naprawdę potężny patron na nasze czasy.

    Módlmy się zatem  kochani czciciele św. Józefa zgromadzeni w tej świątyni, przez przemożne wstawiennictwo naszego świętego patrona: Święty Józefie, Patronie nasz! Nauczycielu życia i wiary. Bądź opiekunem naszych rodzin i przewodnikiem do nieba.  Módl się, aby w naszych świątyniach ludzie odnajdywali zagubionego Boga. Zechciej Go szukać razem z nami. I wskazuj nam prostą drogę do Jezusa. Bądź dla nas oparciem , jak byłeś nim dla Jezusa i Maryi w tych trudnych czasach, w których przyszło nam żyć. Amen!

 

Ks. Józef Wojtaszek

Proboszcz i dziekan ze Świerzawy