Dziś spoglądając na monumentalną fasadę bazyliki nie wyobrażamy sobie braku jednego z miedzianych hełmów. Już tylko historyczną ciekawostką są stare pocztówki, przedstawiające pożar wieży północnej, który miał miejsce 22 X 1913 r. Krzeszowscy benedyktyni byli w pełni świadomi zamysłu barokowych twórców, traktując brak hełmu jako znaczący uszczerbek w pięknie kościoła mariackiego. Dzięki ich zaangażowaniu dziś możemy oglądać w pełnej krasie najwspanialszą barokową fasadę na Śląsku. Dnia 11 lipca 2016 r. minie 85 rocznica odbudowy wieży północnej.

 

Mnisi byli świadomi, że odbudowa hełmu byłoby duży obciążeniem finansowym dla klasztoru, dlatego kronikarz w 1925 r. wyraźnie zaznaczał: ,,Oft wird man von Gästen und Fremden gefragt: ,,Der Aufbau des abgebrannten Turmes wird wohl Ihre nächste Aufgabe sein?” Die Antwort lautet immer: ,,Das wird das Letzte sein, an das wir denken können“ Tatsächlich drängen weit notwendigere Fragen“ [Często goście i obcy pytali: ,,Czy odbudowa spalonej wieży będzie chyba waszym następnym zadaniem?”. Odpowiedź brzmiała zawsze: ,,To jest ostatnie, o czym powinniśmy myśleć”]. Pomimo tej opinii, w 1926 r. na konferencji ochrony zabytków została pojęta inicjatywa odbudowy wieży.

Najistotniejszą sprawą było sfinansowanie przedsięwzięcia. Zgodnie z umową z 20 listopada 1922 r. kościół mariacki prawnie był własnością państwową, a do utrzymania go w należytym stanie zobowiązani byli benedyktyni. W czerwcu 1927 r. rozpoczął opat Albert Schmitt pierwsze rozmowy w tej sprawie w Berlinie. Władze państwowe stały na stanowisku, że odbudowa wieży daleko wykracza poza ,,utrzymanie w należytym stanie” i wyrażono zgodę na współfinansowanie tej inicjatywy. W tym samym roku  pruski urząd budowlany z Jeleniej Góry opracował projekt rekonstrukcji spalonego hełmu. Zdecydowano, że wnętrze wieży nie będzie drewniane jak w oryginale, ale postanowiono użyć żelbetową konstrukcję nośną, którą zostanie oszalowana i obita blachą miedzianą. Bardzo długo trwały negocjacje finansowe. Kroniki klasztorne wspominają w 1928 r. ,,dłuższe negocjacje” opata z władzami państwa pruskiego i prowincji śląskiej, a w kwietniu 1929 r. kronikarz wzmiankuje wyjazd w tej sprawie opata do Berlina. Część kosztów, przypadających na benedyktynów, pozyskał opat pośród elity szlacheckiej i przyjaciół opactwa. Z kolei inny mnich krzeszowski o. Martin Tschichoflus głosił ,,kazania na odbudowę wieży”, w szczególności na obszarze Górnego Śląska, zbierając datki i ,,cegiełki” na tej szczytny cel.

We wrześniu 1928 r. wieża południowa została otoczona rusztowaniami, co umożliwiło dokładne studia pojedynczych form budowlanych hełmu. Wiosną 1929 r. rozpoczęto prace budowlane przy wieży północnej. Swoim zasięgiem objęły też kamienną część wieży, na której miał opierać się nowy hełm. Prace kamieniarskie wykonywała firma Zeidler & Wimmel z Bolesławca, a na kolumience przy oknie zachował się nawet ich gmerk. Dnia 3 sierpnia 1930 r. świętowano zawieszenie wiechy. Atrakcją było ustawienie przed portalem ponad 2 - metrowej figury anioła, autorstwa Johannesa Kiunka. W odpowiednim czasie została ona wciągnięta na szczyt i umocowana na zwieńczeniu hełmu.

Uroczyste zakończenie prac i poświęcenie wieży miało miejsce 11 lipca 1931 r., ponieważ w tym dniu Kościół wspomina św. Benedykta. W dzień poświęcenia opat Albert Schmitt odprawił pontyfikalną sumę, na której  kazanie wygłosił franciszkanin o. Odilo Schmidt z wrocławskich Karłowic. Byli reprezentanci władz państwowych i prowincji oraz przedstawiciele śląskiej szlachty i duchowieństwa. Po nieszporach urządzono uroczystą procesję przed fasadę kościoła. Opat wygłosił przemowę, lud naprzemiennie z mnichami wyśpiewał ,,Magnifikat”, a powracając do kościoła zaintonowano ,, Wielki Boże, chwalimy Cię”. Wieczorem świdnicki chór urządził koncert, a fasada została iluminowana blaskiem reflektorów.

Interesującymi pamiątkami po odbudowie są różnego rodzaju znaki i pamiątki pozostawione dla potomnych. Trzeba być bardzo spostrzegawczym, żeby dostrzec na hełmie wieży północnej dwa napisy, wykonane w miedzi. Na ścianie południowej, pod prześwitem znajduje się data 1930. Z kolei nad żaluzjami od strony zachodniej umieszczono litery A.A.G. - Albertus Abbas Grissoviensis [Albert (Schmitt) opat krzeszowski]. Napis pamiątkowy zostawili dekarze, pracujący na wieży. Wybili go na wolucie, od wewnętrznej strony prześwitu: <MEISTER> [majster] / B. Püschel mr [starszy] / B. Püschel jun [młodszy] / <GESELLEN> [czeladnicy] / A. Püschel / A. Lepppin / E. Konnopasch / T. Eitrich / H. Boter  / <LEHRUNGE> [praktykanci] /  S. Püschel / H. Junge / H. Selbt / E. Menssen. / 1930.

Najciekawszą inskrypcję umieszczono niemalże pod samym szczytem wieży. Na jednej z beli znajduje się napis: NACH DEM BRANDE / 1913 / VON DER BENEDIKTINER ABTEI GRÜSSAU / NEUERBAUT / MIT GOTTES HILFE / 1930 / DIE BAULEITUNG HATTE / REG. BAURAT STOLTERFOTH / HIRSCHBERG / DIE BAUAUFSICHT FÜHRTE / MEISTER RUD. BERNHARDT / SCHÖMBERG / DIE ZIMMERARBEIT FÜHRTE / AUS: MEISTER JOS. RÖSNER / GRÜSSAU / DAZU DIE GESELLEN / ALE. HILTMANN ERLENDORF / PAUL PACHMANN / GEORG KRIEGEL / JOHANN KIRSCH / WALDEM. GÜNLER / GEORG RÖSNER / HERMANN NOSER / UND DIE LEHRBURSCHEN: / ROLLKE / PACHMANN / GRÜSSAU [Po pożarze w 1913 przez benedyktyńskie opactwo Krzeszów odbudowano z Bożą pomocą w 1930 r. Kierownikiem budowy był radca budowlany rejencji Stolterfoth z Jeleniej Góry. Nadzór budowlany prowadził majster Rudolf Bernhardt z Chełmska Śl. Prace ciesielskie prowadził majster Joseph Rösner z Krzeszowa, wraz z czeladnikami: Alexander Hiltmann z Olszyn, Paul Pachmann, Georg Rösner, Hermann Noser i z praktykującymi: Rollke i Pachmann z Krzeszowa]. Dzięki tym dwóm inskrypcjom, pozostawionych przez dekarzy i cieśli, możemy poznać nazwiska wszystkich pracujących przy odbudowie wieży.

Te niewielkie napisy czy daty, pozostawiane przez budowniczych, są niezwykłą pamiątką po minionych czasach. Fascynuje ich samo umiejscowienie w miejscach, gdzie prawie nikt nie ma dostępu, są trudno dostrzegalne w ciemnościach albo zawieszone w taki sposób, że już ich odczytanie jest niebezpieczne. Jest to świadectwo po tych ludziach, którzy pragnęli ,,dopisać się do wielkiej historii”, ponieważ wiedzieli, że ich nazwiska nie znajdą się w oficjalnych kronikach. Ale mieli tą świadomość, że wykonywane przez nich dzieło ma wyjątkowe znaczenie dla dziejów Krzeszowa.

Archiwalne zdjęcia z odbudowy można zobaczyć w tej galerii

K.M.