Szczególnym kultem otaczali cystersi postać św. Anny, patronki małżeństw, górników złota, ale przede wszystkim tkaczy, bowiem właśnie z tkactwa utrzymywała się miejscowa ludność. Poświęcona jej niewielka świątynia góruje nad krzeszowską kotliną i od stuleci z matczyną dobrocią spogląda na swoją córkę i jej oblubieńca. O górskim kościele p.w. Anny wbrew pozorom wiemy dość dużo. Już w okresie międzywojennym doczekał się dobrej monografii, pióra o. Nikolausa Lutterottego (Bei der heiligen Mutter Anna). Są jednak epizody z dziejów tej świątyni, które dziś są mocno zapomniane.

 

Przypuszczalnie pierwszą kaplicę poświęconą św. Annie, wzniósł opat krzeszowski Franciszek Büthner. Wzmianka w księdze miejskiej Chełmska Śl. informuje, że tenże opat ufundował dla tej świątyni dzwon w 1522 r.: ,,Die Mittel Glocke zu Sankt Lorenz ist verschafft worden Ao 1522 und erstlich zu Hermsdorff beym Closter auff Michael Hoppens Berge deselbst in einem Wahlfahrstkirchel welches man bey Sankt Anna genennt gehalten worden, welche nach der Verwüstung hieher transferirt worden. Dieses ist die älteste.”, co w tłumaczeniu oznacza: ,,Środkowy dzwon w [kościele p.w.] św. Wawrzyńca [w Krzeszówku] został odlany w roku 1522 i pierwotnie został powieszony w Hermsdorf koło klasztoru na wzgórzu [należącym do] Michaela Hopensa, w tamtejszym kościółku pielgrzymkowym, który jest pod wezwaniem św. Anny, stamtąd po spustoszeniu został przetransportowany tutaj [tj. do Krzeszówka]. Ten jest najstarszy [z dzwonów]". Wzmiankowana miejscowość ,,Hermsdorff” była wsią rozciągającą się wzdłuż rzeki Zadrny od Krzeszówka po Czadrów. W okresie międzywojennym przyłączono ją do Krzeszowa, gdyż pierwotnie nazwa ,,Krzeszów” odnosiła się tylko do klasztoru i najbliższych zabudowań. Administracyjnie więc, kościół p.w. św. Anny leżał już na terenie Hermsdorfu. Naturalnie opisywany w źródle dzwon, współcześnie nie znajduje się już w Krzeszówku. Błędne jest przekonanie, funkcjonujące w literaturze sekundarnej, że świątynia została wzniesiona w 1517 r. Ta data jest tylko początkiem panowania opata Franciszka. Źródło podkreśla również niewielki rozmiar świątyni [kirchel] i fakt, że była to już wtedy budowla istniejąca, więc niekoniecznie wzniesiona przez wspomnianego opata.

Za opata Adama Wolfganga świątynia w 1623 r. otrzymała nowy ołtarz główny, ławki i konfesjonał. W tym czasie była to budowla drewniana i w konstrukcji fachwerkowej. Opat Bernard Rosa założył bractwo św. Anny, a w 1686 r. wzniósł obszerną świątynie. W 1703 r. opat Geyer wybudował 5 słupów św. Anny, prowadzących do górskiego kościoła. Budowla wkrótce okazała się niewystarczająca dla napływających pielgrzymów. Pątnicy przywilejem z 1715 r., nadanym przez papieża Klemensa XI, mogli uzyskać odpust zupełny za uczestnictwo w procesji i Mszy św. Przywilej ten, spowodował budowę nowego, obszerniejszego kościoła w latach 1721 - 1722 przez opata Dominika Geyera. Mistrzem budowlanym został mianowany Michał Jentsch z Jawiszowa, a mistrzem ciesielskim był Jeremiasz Maywald. Rozbudowa kosztowała 1216 florenów. Ostatnie nabożeństwo w starej świątyni odprawił przeor Maciej Rösner 15 maja 1721 r. Zachowała się cynowa tabliczka z 1722 r., upamiętniająca rozbudowę świątyni (na ilustracji). Oprócz inskrypcji informującej o samej budowie świątyni i podaniu tytulatury opata Geyera, wymieniono również ówczesnych członków konwentu krzeszowskiego. Do nowej budowli przeniesiono wyposażenie z czasów opata Rosy. Retabulum ołtarza głównego przypomniało analogiczne dzieło w kościele p.w. 14 Wspomożycieli w Ulanowicach. Tym samym sugeruje to autorstwo J. Schöttera i snycerzy z pierwszego warsztatu krzeszowskiego. W 1689 r. z fundacji opata Rosy w ołtarzu umieszczono obraz malarza klasztornego M. Leistritza. Przedstawiał on tzw. św. Annę Samotrzeć - Maryja trzymała Jezusa na kolanach, a św. Anna sięgała im po winogrona. Płótno flankowały posągi św. Józefa i św. Joachima. W obu bocznych ołtarzach były obrazy z życia św. Anny, a na ścianach wisiało 13 obrazów olejnych. We wnętrzu znajdowały się jeszcze ambona i dwa konfesjonały. Na kolebkowym sklepieniu umieszczono płótno J. Neunhertza, przedstawiające 5 radości św. Anny, fundacji opata Benedykta II Seidla. Na dachu była sygnaturka z cebulastym hełmem.

W 1884 r. pożar strawił górski kościół. Zachowała się interesująca relacja Agnes Hoffmann, będąca świadkiem tego wydarzenia: ,,Am 4. August 1884 um 3 Uhr nachmittags brannte unsere liebe Annakirche. Es war ein schweres Gewitter, ein Blitz schlug ein. Die Söhne vom Bauern Rösner, wo immer ein Schlüssel war, sind bald auf den Annaberg hinauf gelaufen. So konnte noch manches gerettet werden. Den Tabernakel mit dem Allerheiligsten in der Monstranz hat mein Mann mit seinem Bruder Josef herausgetragen und unter die Bäume gestellt. Die beiden Heiligenfiguren Joseph und Joachim vom Hochaltar und die Seitenaltären hat man aus herausgeholt”. [Dnia 4 sierpnia 1884 r. o 3 popołudniu płonął nasz kochany kościół p.w.  św. Anny. Była gwałtowna burza, gdy uderzył piorun. Synowie rolnika Rösnera, którzy zawsze mieli klucze, zaraz wbiegli na górę św. Anny. Tak mogło zostać jeszcze niejedno uratowane. Tabernakulum z Najświętszym Sakramentem w monstrancji wyniósł na zewnątrz mój mąż ze swoim bratem Josefem i położyli pod drzewem. Obie figury  - św. Józefa i Joachima z ołtarza głównego i te z ołtarzy bocznych wyniesiono na zewnątrz]. Kobieta wspomina również, że udało się uratować jeszcze kilka strojów liturgicznych.

Po pożarze w 1884 r. natychmiast pojęto się odbudowy górskiego kościoła. Zachował się projekt odbudowy w stylu neogotyckim. Fasada miała otrzymać strzelistą wieżyczkę z biforyjnym prześwitem, a wszystkie okna stylizowane maswerki z witrażami. (Projekt znajduje się w Archiwum Sióstr Benedyktynek, syg. VI/41) Projekt ten nie został zrealizowany, a świątynię odbudowano w uproszczonej formie, bez naleciałości stylowych. Wnętrze otrzymało nowy ołtarz główny w stylu neobarokowym. Obraz w nim przedstawiał św. Annę nauczającą Maryję. U jej stóp przedstawiono wazon z liliami oraz księgę z inicjałem ,,S”, a tło wypełniała edykuła. Płótno otoczone było kunsztowną ramą z rzeźbionych białych i czerwonych róż. Obraz flankowały łącznie 4 kolumny o kompozytowych głowicach. Świątynia posiadała standardowe wyposażenie - dwa trony dla duchownych, ambonę i ławki. Ścianę zachodnią zamykała empora, na której były 4 - głosowe organy świdnickiej firmy Schlag und Söhne z 1889 r. Taki stan utrzymał się do okresu powojennego, kiedy świątynia zaczęła popadać w ruinę. Jak feniks z popiołów kościół p.w. św. Anny odrodził się dzięki działalności Społecznego komitetu odbudowy kościoła na Górze św. Anny. Zamiast dać się ponieść modnej ideologii burzenia kościołów, których ,,stan zagraża bezpieczeństwu”, postanowili odrestaurować chrześcijański dom modlitwy. Efektem prac była rekonsekracja świątyni 25 września 2011 r. przez ks. bp Marka Mendyka.

Jak dużo zachowało się z pierwotnego wyposażenia kościoła? Najcenniejszą pozostałością z czasów baroku są dwie figury św. Joachima i św. Józefa, które wyszły spod dłuta J. Schöttera. Są one obecnie eksponowane w Domu gościnnym opata w salach wystawienniczych. Ołtarz główny z ostatniej dekady XIX w. i trony duchowieństwa są obecnie zdeponowane w jednej z zakrystii kościoła p.w. św. Józefa. Być może kiedyś znajdą się ludzie dobrej woli i nadejdzie czas, że zostaną odnowione i powrócą do kościoła p.w. św. Anny. Bo dzięki opiece św. Anny i zaangażowaniu wielu ludzi górska świątynia pięknieje z roku na rok.

K.M.