• 01.jpg
  • 02.JPG
  • 03.JPG
  • 04.JPG
  • 05.JPG
  • 06.JPG
  • 07.JPG
  • 08.JPG
  • 09.JPG
  • 10.JPG
  • 11.jpg
  • 12.JPG
  • 13.JPG
  • 14.JPG
  • 15.JPG
  • 16.JPG
  • 17.JPG
  • 18 mini.JPG
  • 18.JPG
  • 19.JPG

W związku z trwającymi upałami przypominamy artykuł ks. Aleksandra Radeckiego o tym jak należy ubrać się nawiedzając czy zwiedzając świątynię katolicką.

Jednocześnie informujemy, iż w krzeszowskich świątyniach wspomniane zasady bezwzględnie respektujemy.

Dzisiaj część pierwsza:

Bardzo wielu z nas nie ma już zielonego pojęcia, jakie kryteria należy uwzględnić, dobierając strój  na zgromadzenie liturgiczne, choć liczymy się bardzo z różnymi normami w innych miejscach. Może dopiero podczas zwiedzania zabytkowych kościołów we Włoszech ze zdziwieniem przyjmiemy werdykt straży kościelnej, która nie wpuści nas do środka właśnie z powodu niestosownego stroju.

 Tymczasem nie każdy stój nadaje się na Mszę., celebrację sakramentów św., na nabożeństwa i inne uroczystości religijne (np. pogrzeb, pielgrzymkę, procesję).Wyczucie w tej materii jest aktualnie wyjątkowo zachwianie (moda, wygoda, bezmyślność, próżność, przewrotność) i nic dziwnego, że Ludzie wierzący upominają się o godziwy przyodziewek osób  wchodzących do miejsc świętych ( także pielgrzymów i turystów). Sprawa nie dotyczy tylko kobiet ( choć ich przede wszystkim) i  nie kończy się z upływem pory letniej.

         Nie przypuszczałam, że brak wyczucia odnośnie do stroju może w naszej Ojczyźnie, w wielkim Wrocławiu, pójść aż tak daleko. W trakcie ceremonii pogrzebowych do kaplicy cmentarnej weszła spóźniona kobieta w średnim wieku, trzymając za rękę może 5-letnią dziewczynkę. Pani ubrana była w …. białą sukienkę- firankę (ujawniającą wszystko, co pod nią), a dziecko miało na sobie tylko majteczki. Fakt był sierpień, było gorąco… Nie wytrzymałem: wyprosiłem obie panie z kaplicy. Poszły od razu na skargę do księdza proboszcza, ale ten potwierdził moją negatywną ocenę takiego stroju na taką okazję.

 Katolicki tygodnik „Gość Niedzielny” w artykule poświęconym sprawie  ubioru do kościoła zamieścił wypowiedź  kobiety, która najwyraźniej niema już wyczucia sacrum i nie widzi, by jej strój był czymś niestosownym:

      Nie zamierzam ubierać się jakoś specjalnie do kościoła (…). Jestem na wakacjach i jak mam po wyjściu z plaży iść do hotelu, przebierać się, po prostu szkoda mi czasu. Dlatego idę w tym, w czym jestem, tylko narzucam coś przewiewnego. Księża powinni zrozumieć, że tutaj ludzie przyjeżdżają odpocząć i nie mają zamiaru się stroić. To jak wyglądam, nie ma nic wspólnego z moją wiarą. Przecież na Msze odprawiane w ciepłych krajach nikt nie przychodzi ubrany od stóp do głów. i wcale nie znaczy to ,że nie szanuję Boga.

Jak odpowiedzieć na takie argumenty?

     Odpowiedzialności kobiety w mini z głębokim dekoltem albo w hot-pants (przetłumaczymy  sobie to zgodnie z drastycznym oryginałem  jako rondle i to w dodatku gorące) jest olbrzymia i musi ona sobie z tego zdać sprawę. Jeśli sama na to nie wpadnie, trzeba jej pomóc.

Co z nami stało, że tak myślących ludzi jest wielu.  Pępki na wierzchu, dekolty, odsłonięte ramiona, mikroskopijne bluzeczki, szorty, miniówki…. Kult wygody i luzu doprowadza do prymitywnienia naszej kultury. Niestety, jest to również utrata poczucia wstydu, czyli naturalnej ochrony przed złem. Trudno nie zgodzić się z ks. Piotrem Pawlukiewczem,  który stwierdza, że obowiązkiem nie tylko  duchowym jest nie tyle  atakowanie osób „rozebranych” w kościele, ile ich bronienie tych, którym to przeszkadza. A ma prawo przeszkadzać w miejscach publicznych- w kościołach przede wszystkim  ze względu na Pana Boga.

       W „Gazecie Wrocławskiej” pojawił się artykuł poświęcony strojom ludzi pracujących w różnych firmach państwowych. Okazuje się, że np. „w Eurobanku z głębokim dekoltem mogą się pojawiać tylko klientki. Pracownice obowiązuje uniform z krawatem”

Autor  cytowanego artykułu przytacza fragment skargi pasażera miejskiego autobusu, którego zbulwersował strój kontrolerki biletów: „ Autobus to nie dom publiczny i pracownice nie powinny prezentować swoich  obfitych kształtów w wydekoltowanych bluzkach czy spódniczkach do połowy ud”. Z kolei stylista, poproszony przez „Gazetę” o wypowiedź na temat ubiorów pracowników, orzekł  że w miejscach pracy zarówno kobiety, jak i mężczyzn obowiązuje ściśle dress code.

 Jak to jest , że pokornie uznajemy prawo do „umundurowania” pracowników, wiemy jak się ubrać na egzamin, rozmowę kwalifikacyjną, oficjalną wizytę , do teatru- mimo upałów- a za to z dziwnym uporem chcemy luzu podczas spotkań w miejscach świętych! Uszanujemy meczet i synagogę, a zlekceważymy swoim strojem katolicki kościół? cdn.